Jak dbać o skórę po leczeniu onkologicznym, gdy potrzebuje przede wszystkim spokoju?
Po zakończeniu leczenia wiele osób spodziewa się, że skóra szybko wróci do swojej dawnej kondycji. Tymczasem to właśnie wtedy często zaczynają pojawiać się problemy, których wcześniej nie było. Nadreaktywność, przesuszenie, świąd, uczucie pieczenia czy większa skłonność do podrażnień mogą utrzymywać się jeszcze przez wiele miesięcy. Wynika to z faktu, że skóra po terapii onkologicznej potrzebuje czasu na odbudowę swojej naturalnej bariery ochronnej.
To właśnie bariera hydrolipidowa jest jednym z najważniejszych elementów zdrowej skóry. Odpowiada za zatrzymywanie wody w naskórku, ochronę przed drobnoustrojami oraz ograniczanie przenikania substancji drażniących. Kiedy zostaje osłabiona, skóra szybciej się odwadnia i mocniej reaguje na czynniki, które wcześniej nie stanowiły problemu. Dlatego podstawą pielęgnacji po leczeniu nie powinno być szukanie coraz silniejszych kosmetyków, ale odbudowa bariery ochronnej i ograniczenie liczby bodźców.
Coraz częściej dermatolodzy mówią o tzw. skin minimalism, czyli świadomym ograniczaniu pielęgnacji do kilku dobrze dobranych produktów. Skóra nadreaktywna zwykle nie potrzebuje dziesięciu kosmetyków. Potrzebuje delikatnego oczyszczania, odpowiedniego nawilżenia i ochrony przed promieniowaniem UV.
Dlatego rutyna minimum często zaczyna się od SATIVA Syndet, który oczyszcza skórę bez klasycznego mydła i bez naruszania jej naturalnej bariery ochronnej. Drugim krokiem bywa pielęgnacja emolientowa wspierająca odbudowę komfortu skóry, szczególnie gdy pojawia się suchość, swędzenie lub uczucie napięcia. W takich sytuacjach dobrze odnajdują się formuły takie jak SATIVA XERO-TEX, stworzone z myślą o skórze suchej, wrażliwej i wymagającej wyciszenia.
Nie można też zapominać o ochronie przeciwsłonecznej. Skóra po leczeniu często wykazuje większą skłonność do przebarwień i nadwrażliwości na promieniowanie UV, dlatego codzienna fotoprotekcja staje się elementem pielęgnacji równie ważnym jak nawilżanie.
Największą zmianę bardzo często przynosi nie dodawanie kolejnych kosmetyków, ale właśnie ich ograniczenie. Mniej składników, mniej drażniących substancji, mniej eksperymentów — więcej spokoju dla skóry.